piątek, 5 grudnia 2014

Jimin - 'Początki Miłość'

                                                     
                                                       ~`Neko ♥


Jimin wstawaj!-już siódma.

Chłopak leniwie otworzył oczy, jakoś nie chciało mu się wstać. Mało spał tej nocy. Do późna rozmyślał nad wczorajszym dniem,bo było przecież nad czym. Przechodził właśnie ze swym przyjacielem V ulicą i tam na przystanku metro stała ona. Kiedy spotkały się ich spojrzenia serce Jimina zmieniło rytm. Znał dużo dziewcząt,ale taką jak ta spotkał pierwszy raz. Była to wymarzona dziewczyna, w której można się było zakochać,kochać ją dziecięcą miłością. I chociaż to spotkanie skończyło się na nieśmiałym uśmiechu i małym speszeniu, to jednak azjata wiedział,że musi ją mieć. Zwierzył się z tego V,który początkowo uważał to za żart,bądź też zwykły kaprys młodego chłopaka. Widząc jednak,że on inaczej patrzy na tą sprawę,nie komentował jej dłużej. Pomyślał tylko-czyżby naprawdę wreszcie się zakochał i to w tak dziwnych okolicznościach?-

Usiadł na kanapie,ponowny głos matki wyrwał go z zamyślenia. Wstał, poszedł do łazienki i po kilku minutach był już ubrany. Stanął przy oknie i ponownie się zamyślił.


-Jimin śniadanie.


-A to ty mamo-powiedział w zamyśleniu.Matka zauważyła to dziwne zachowanie syna,do tej pory niegdy go takiego nie widziała. Podeszła do niego,kładąc mu dłoń na twarzy rzekła:


-Synku może jesteś chory?-czuły głos matki zreflektował go natychmiast.


-Nie mamo,nic mi nie jest, po prostu myślę,wiesz przecież, że za kilka dni mam studniówkę.


-Ach tak!Prawda za tydzień studniówka, zabawę w szkole pewnie będziecie mieli?


-Nie mamo,dyrektorka się nie zgodziła,ale robimy małe przyjęcie u SUG'i,będzie kilka kolegów, koleżanek, na pewno będziemy się dobrze bawić.-Tu brunet znów się zamyślił.-Żeby jeszcze ona tam była. -Nie chcąc aby matka zauważyła po nim coś więcej,wymigał się spotkaniem z V i bez śniadania wybiegł z domu. Na ulicy spotkał swych szkolnych kolegów Rap Monster'a, Jin'a,J-Hop'a,JungKook'a i SUG'e. Stali przy słupie ogłoszeniowym i patrzyli na terminy nowo wydanych filmów. 


-Cześć chłopaki.-to powitanie wydawało im się jakieś dziwne.


-Jak się masz, zakochałeś się czy co?-zapytał jeden z nich z szerokim uśmiechem na twarzy.


-Coś w tym rodzaju, no nie śmiejcie się, powiem wam coś i myślę, że mi pomożecie.


-No Jimin, coś ty, przecież nas znasz, mów śmiało o co ci chodzi.


-W takim razie słuchajcie: Widziałem wczoraj dziewczynę, kwiat nie dziewczyna, o takiej można śnić całymi nocami,ale chodzi o to, że jej nie znam i wy musicie mnie z nią zapoznać, ja jakoś się krępuje, rozumiecie mnie chyba.


-Jasne,zrobi się,tylko gdzie możemy ją spotkać,wiesz może gdzie mieszka?


-Wiem.-chłopak zapisuje ulice na jakiej widział dziewczynę ostatnim razem.-Musi więc tędy przechodzić.


-Dobrze, postaramy się to załatwić.


-Liczę na was.Wiem, że pomożecie, a teraz idę do V, zobaczymy się w szkole.


Z V,mimo, że był to jego najlepszy przyjaciel rozmowa jakoś się nie kleiła, myślał ciągle o niej. Drugiego dnia była niedziela.Chociaż to był luty od rana świeciło słońce. Około południa Jimin spotkał się z kolegami przy tym samy słupie co wczoraj. I właśnie wtedy przechodziła ona. Chłopak spojrzał na nią i chociaż  go nie zauważyła, ogarnęło go to samo uczucie co wtedy, ale po chwili opanował się.


-Ej chłopaki patrzcie to ona, piękna co?


-No rzeczywiście nie ściemniałeś.-Jin podzielał zdanie azjaty,zresztą to samo myślała reszta grupy. 


-No Jimin głowa do góry,poznaliśmy ją a to najważniejsze, postaramy się,aby łatwiej było ci się z nią zapoznać. A teraz chodźmy do kawiarni.Przez następne kilka dni widzieli ją w tym samym miejscu co  niedzielę. Chodzili na to spotkanie codziennie i nigdy nie mieli okazji,aby ją poderwać. Wreszcie zdarzyła się taka.Był czwartek,dwudziesty czwarty luty. Od południa stali w wiadomym miejscu i rozmawiali o domówce.Miał tam być również V ze swoją dziewczyną, chociaż nie chodziła do tej samej szkoły co oni. W pewnym momencie Jimin spostrzegł,że po przeciwnej stronie ulicy stoi właśnie ona. Stała i patrzyła w ich stronę. 


-Chłopaki spójrzcie jest.-był tak podniecony, że nie mógł się opanować i zaraz się oddalił,a jego koledzy podeszli do tej, na którą przez tyle dni tutaj czekali. 


-Cześć piękna nieznajoma.- z dziecinnym podrywem rozpoczął JungKook-czekasz na narzeczonego,zawiódł co?


-Nie po prostu stoję tak samo jak wy.


-No to w takim razie wypadałoby się zapoznać JungKook jestem, a to są moi koledzy.-zaczął wymieniać imiona chłopców. 


-A ja jestem ____.Cieszę się, że was poznałam.-W tej chwili doszedł Jimin.

-Jimin, zapoznaj się to jest nasza koleżanka ______- Suga dokonał ceremonii zapoznania. Skośnooki patrzył na piękną dziewczynę i nie mógł zdobyć się na spokój, jego serce biło dziwnym rytmem. Po chwili jednak opanował się,wróciła mu jego werwa i humor. Zaczęli rozmawiać. 

-Wiesz _____, u nas w sobotę jest studniówka, może poszłabyś z nami, mamy dobre towarzystwo, nie masz się co obawiać, będzie fajnie. Przyjdziesz?

-Bo ja wiem?-dziewczyna czuła się onieśmielona.-Czy to wypada?Tak krótko się znamy.

-Ty nas krótko,ale my ciebie dłużej.-dopowiedział zagatkowo Jimin.

-No dobrze, ale z kim bym poszła?

-Ze mną.-zauroczony chłopak spojrzał na nią i poczuł błogie ciepło na sercu. Uśmiechnęła się do niego  w ten sam sposób jak gdyby chciała od razu z nim iść.

-Chętnie bym z tobą poszła,ale muszę zapytać się mamy, rozumiesz mnie. Jutro ci powiem.

-Dobrze,spotkamy się w tym samym miejscu co dzisiaj. Tylko przyjdź.-prosił chłopak.

-Postaram się, a teraz muszę już iść.Cześć chłopaki. Trzymaj się Jimin, do jutra.-rzekła podając mu rękę.

-Do widzenia _____,nie zrób mi przykrej niespodzianki jutro,bo i tak musielibyśmy się jeszcze spotkać.-dodał ostrzegawczo. Po chwili i on opuścił kolegów, czuł się dziwnie, jak wtedy, gdy ujrzał ją po raz pierwszy. W piątek zaraz po obiedzie poszedł w umówione miejsce. Po paru minutach zobaczył ją. _____ szła ulicą i już z daleka uśmiechała się do niego. Jimin nie mógł się opanować i od razu zadał jej pytanie czy przyjdzie na imprezę. 

-Przyjdę.-te słowa podziałały na bruneta jak magnes. A więc przyjdzie. W tej chwili poczuł pragnienie podejścia do niej i mocnego przytulenia,ale opanował się. 

-Pięknie,a więc jutro spotkamy się o dziewiętnastej w tym samym miejscu. Zobaczysz będzie fajnie na pewno będziesz z niej zadowolona.

-Cieszę się,ale ja długo nie będę mogła na niej być, najwyżej z trzy, cztery godziny.

-Dobrze, o wyznaczonej porze odprowadzę cię,najważniejsze, że idziesz.-dalej rozmowa nie szła tak gładko jak wcześniej. Oboje czuli się skrępowani. Było to przecież ich pierwsze spotkanie. Około osiemnastej azjata odprowadził dziewczynę pod mieszkanie. Pożegnali się, _____ weszła do mieszkania, a on włóczył się do późna po ulicy i myślał- a jednak przyjdzie.-W sobotę wstał wcześnie i od rana nie mógł się skupić, był zdenerwowany. 

Punktualnie o dziewiętnastej przyszła _____. Po chwili szli ulicą trzymając się za ręce. Kierowali się do miejsca gdzie miała się odbyć domówka. Prócz nich w mieszkaniu byli już wszyscy. Był też V z dziewczyną. 

-A witam,witam.-zaczął rozmowę jeden z chłopaków. -Czekamy na was. Siadajcie i bawcie się z nami. Bawili się naprawdę dobrze. Jimin i ______ nie odczuwali już takiego skrępowaniu, jak przy pierwszym spotkaniu. W pewnej chwili chłopak nachylił się do polki i w tedy nie mógł się już opanować. Pocałował ją w policzek, kobieta nieco zszokowana  pocałunkiem uśmiechnęła się. Zbliżała się godzina, w której dziewczyna musiała już wracać. Azjata i reszta towarzystwa prosiła ją aby została, szczególnie Jimin. Prosił tak długo,aż w końcu uległa.Był to piękny wieczór. Nad ranem towarzystwo zaczęło się rozchodzić, chłopak odprowadził _____ i umówili się na niedzielę. Zaproponował,aby poszli do niego. Początkowo dziewczyna miała obawy i trochę się wahała,ale po dłuższym zastanowieniu zgodziła się. Gdy dotarli do domu chłopak zapoznał ją ze swoimi rodzicami, od razu ją polubili. 

-Mówiłem,że cię polubią i nie trzeba się bać.-objął ją ramieniem i znowu czule musnął jej polik.Było im razem dobrze. Po pół godziny matka postawiła kolacje, posiedziała z nimi przez parę minut i znów wyszła, nie chciała im przeszkadzać. Rozumiała, że są młodzi i wolą zostać sami. Przez kolejne parę dni _____ przychodziła do Jimina, to było jasne, że chcieli się ze sobą spotykać. Następnego ranka jak zwykle brunet zaproponował,aby i ten dzień spędzili u niego w domu. Tym razem dziewczyna postanowiła, że i ona pokaże mu jak mieszka. Na wejściu skośnooki poznał jej siostrę, która z radością przyglądała się zakochanej po uszy długonogiej. Gdy wszyscy członkowie rodziny poznali chłopaka, ona zaprowadził go do swojej sypialni. Siedząc na łóżku godzinami patrzyli się na siebie, _______ opuszkami palców masowała chłopaka po ręku zostawiając na jego ciele gęsią skórkę.Nagle nadszedł moment w którym Jimin złapał dziewczynę za ręce i wyznał jej swą miłość. Do tej chwili, żadne z nich nie powiedziało słowa kocham, chociaż rozumieli się i bez tego. Ale teraz azjata nie mógł się opanować. Prawienie nic nieznaczących komplementów nie było w jego stylu, nigdy nie mówił tego,czego nie czół, ją kochał mógł więc śmiało powiedzieć to słowo. Dziewczyna podzielała jego zdanie. Do tej pory nie kochała nikogo i z żadnym chłopakiem nic ją nie łączyło. Kiedy spotkała Jimina pierwszy raz poczuła,co znaczy kochać,tęsknić i być kochanym. 




sobota, 25 października 2014

Doo Joon-Skarbonka cz.1


Bardzo krótki scenariusz, ale tylko dlatego, że mam zamiar napisać część drugą, która myślę, że wyjdzie zdecydowanie dłuższa. Chciałam was bardzo przeprosić, ponieważ jak na razie nasze scenariusze będą wrzucane rzadziej przez naukę,brak czasu, niekiedy brak weny.  




Za pewne jak każda prawdziwa k-popowiczka, chciałaś wyjechać do najpiękniejszego dla ciebie miejsce jakim była Azja. Rodzice nauczyli cię byś oszczędzała, więc już jako mała dziewczyna wrzucałaś sobie wszystkie pieniądze, które dostałaś do swojej małej skarbonki świnki,otwierającej się  tylko i wyłącznie poprzez rozwalenie. Do pełnoletności każdego dnia wkładałaś do niej po pięć złotych, lecz po pewnym czasie musiałaś wymienić świnkę z błahych powodów, była już za mała. Uzbierałaś chyba z dwadzieścia takich samych puszeczek. Aby ze swoim pomysłem nie zostać sama w pewne wakacje poznałaś czwórkę dziewczyn, które wprowadziłaś we wszystkie najważniejsze kwestie dotyczące azjatyckiej kultury. Koleżanką od razu się to spodobało i również starały się oszczędzać, choć nie zawsze się to udawało. Miałyście szczęście, ponieważ jak się później okazało chodziłyście do tej samej szkoły, a dwie z nich nawet były z twojej klasy. Spędzałyście ze sobą mnóstwo czasu, prawie zawsze byłyście razem. Po szkole przychodziłyście do jednej, aby razem cieszyć się i słuchając waszych ulubionych piosenek.Oczywiście nie polegało to tylko na tym, że nie miałyście innych tematów oprócz biasów i innych tego typu spraw. Robiłyście różne filmiki i wysyłałyście je do odpowiednich miejsc mając nadzieje, że chociaż jedno dotrze do waszych ulubieńców. Pewnego wieczoru zastanawiałaś się ile tak właściwie już uzbierałaś pieniędzy i czy to aby na pewno wystarczy na tak długą podróż i wydatki jakie będą cię czekać na miejscu. Robiłaś się coraz starsza, a więc miałaś więcej problemów na głowie, twoje koleżanki również nie miały tak dużo czasu jak kiedyś. Ostatnio ograniczałyście wspólne wyjścia, ponieważ musiałyście uczyć się do egzaminów, które nie długo będziecie musiały zdawać. Stwierdziłyście, że jeśli każdej z was uda się zdać wszystko tak jak chciałyście możecie sobie zrobić prezent i właśnie w tym czasie wyjechać na wymarzoną wycieczkę. Minął tydzień, byłaś już na prawdę zmęczona ciągłą nauką i czytaniem masy książek. Niekiedy miałaś myśli, żeby to wszystko zostawić powiedzieć fuck school i się nie przejmować, ale w tedy słyszałaś tylko od rodziców, byś się przyłożyła, a potem będziesz miała to wynagrodzone. W końcu nadszedł dzień sprawdzianów. Elegancko ubrana z pozytywnym nastawieniem poszłaś do budynku, który w tym momencie stawał się jak nigdy przerażający, zostawiający na twoim ciele dreszcze. Usiadłaś w jednej z wolnych ławek, przed sobą miałaś tylko długopis, ołówek, gumkę i linijkę. Po piętnastominutowym czekaniu otrzymałaś pracę. Spojrzałaś na nią przyglądając się pytaniom, w sumie pierwsza strona była dosyć łatwa, druga to część matematyczna z którą miałaś większe problemy, ale jakoś sobie poradziłaś. Reszta była w miarę okey. Po stresie jaki zafundował Ci test poszłaś wraz ze swoimi przyjaciółkami do kawiarni, aby się odprężyć. 

                                                                    * * *

Nareszcie! Po długim oczekiwaniu na wyniki egzaminu listonosz w końcu przyniósł upragnioną kartkę. Wybiegając rano w kapciach zajrzałaś do skrzynki od razu zauważając białą kopertę. Delikatnie choć szybko otworzyłaś pakunek. Bałaś się, ale to nie mogło spowodować, nie otwarcia ważnego dokumentu. Na trzy-cztery spojrzałaś na punkty. Jest ! Udało się! Radosna wbiegłaś do domu budząc wszystkich z rana i krzycząc w niebo głosy o nowo poznanej informacji. Wykonałaś już masę telefonów dopytując się jak poszło koleżanką. One również były radosne i szczęśliwe, tylko jedna z nich nie pałała entuzjazmem reszty, choć wcale nie poszło jej najgorzej. Tak jak sobie obiecałyście w jak najszybszym terminie macie zamiar wyjechać do upragnionego przez was miejsca. Najbliższy lot miał być już jutro. Trochę szybko, ale czas trwania podróży też nie jest powalający zwłaszcza jak ktoś ma chorobę lokomocyjną.

                                                           * * * 

Usiadłaś przy szybie zakładając na uszy wielkie słuchawki. Zabrałaś ze sobą kocyk i małą poduszkę, więc jak pewnie każdy mógł się spodziewać przez większość czasu w samolocie miałaś zamiar spać lub słuchać muzyki gapiąc się na chmury zza małego okienka transportu. Tyle godzin w jednym miejscu, nie licząc chodzenia to toalety była dla ciebie bardzo nie realna. Jednak jak się potem okazało udało ci się wysiedzieć w miejscu dłużej niż myślałaś. Wszystkie koleżanki były tak zafascynowane całym tym zajściem, że nie mogłaś nawet spokojnie napić się wody przyniesionej przez bardzo sympatyczną stewardesse. ~~ Miałaś tak głęboki sen, że nawet nie poczułaś jak koleżanki próbowały cię obudzić.

-Jesteśmy na miejscu! ____ wstawaj ! Szybko .- szturchając cię podnosiła głos. 

Przebudziłaś się przecierając oczy. Spojrzałaś na wszystkich wokół.Jak poparzeni ustawiali się by wyjść z samolotu, który jak się dowiedziałaś wylądował na ziemię. Wzięłaś swój bagaż podręczny i poszłaś za dziewczynami. Zaobserwowałaś jak jeden z policjantów aresztuje pewną kobietę za posiadanie w walizce środków odurzających. Wyrzucili jej wszystkie ubrania wraz z małymi torebkami, w której znajdowała się substancja. Zastanawiałaś się co by się stało gdyby przypadkowo w twojej walizce jakimś cudem znalazło się coś takiego. Wraz z twoim szczęściem przywitałaś Azjatycką ziemię, już na wejściu potknęłaś się o swój kocyk na który nie zwracałaś wcześniej uwagi. Beżowe spodnie zamieniły się w brudną szarość. Pięknym akcentem powitałaś to miejsce. Złapałyście jedną z tamtejszych taxówek jadąc do jednego z hoteli, które już w Polsce wybrałyście na miejsce tymczasowego pobytu. Dźwigając wielkie torby z ubraniami wjechałyście na szóste piętro, jedna z dziewczyn miała klucz do mieszkania. Pokój 653 to dosyć przestronna siedziba w której miałyście spędzać noce jak i ranki. Stwierdziłyście, że teraz odłożycie tylko swoje rzeczy i nie marnując czasu zaczniecie zwiedzać uliczki oraz miejsca. Poprosiłaś koleżanki by poczekały na ciebie jakąś chwilkę, ponieważ musiałaś zmienić swój strój, który już nie był w nienagannym stanie tak jak przed założeniem go na siebie. Schodząc na dół nie mogłaś się przestać dziwić, że gdziekolwiek być nie spojrzała widzisz skośnookich. To było całkiem fajne dla osoby, która się interesuje tego typu pochodzeniem. Wszystkie wyruszyłyście wychodząc na zatłoczoną uliczkę tutejszych ludzi. Była masa sklepików, barów jak i miejsc takich jak karaoke. Przed sobą zauważyłyście, że jest jakieś zbiorowisko wokół  grupki, która albo tańczy,albo śpiewa, tego jeszcze nie wiedziałyście. Starając się zobaczyć kto to taki przepychałaś się przez tłum nastolatków oraz innych ludzi również pragnących zobaczyć to co tam jest. Byłaś już prawie na wyciągnięcie ręki, kiedy to nagle jedna z Azjatek popchnęła się dosyć mocno powodując, że upadłaś. Podnosząc się złowrogim wzrokiem spojrzałaś na tamtą dziewczynę otrzepując swoje nowo założone ubrania. 
*No nie jak zwykle muszę się ubrudzić*-pomyślałaś. Stojąc tam usłyszałaś jak ktoś za tobą śpiewa, odwracając się ujrzałaś przed sobą znany zespół kpopwy jakim był B2ST, osobą, którą najbardziej zapamiętałaś z tamtego wydarzenia był Doo Joon, ponieważ jako jedyny podszedł do ciebie pytając się czy wszystko w porządku. Zapewniałaś go, iż jest świetnie i musisz wracać do koleżanek, jednak ten widząc twoją ranę na kolanie, stwierdził, że musisz z nim pójść, aby chociaż odkazić krwawiący punkt. Jako, że byłaś osobą, która nie mogła odmawiać przystojnym i uprzejmym kolesiom zgodziłaś się,aby opatrzył to. Było to na prawdę niesamowite przeżycie, bo zostawił wszystko, cały swój występ i po prostu poszedł z tobą tylko i wyłącznie dla tego, że na twoim kolanie pojawiła się czerwona ciecz zwana krwią. 

-Czy ty, aby na pewno nie powinieneś wracać do swoich kolegów z zespołu?-zapytałaś mając wątpliwości.

-Jakbym musiał z nimi być przez cały czas to chyba bym umarł. Muszę mieć kiedyś czas dla siebie, a ty mi to zapewniłaś. Dzięki tobie nie tylko mogę odpocząć od tamtych kolesi, ale również mogłem poznać tak piękną dziewczynę jak ty.

-Oo widzę, że ktoś tutaj trenuje na mnie swoje sztuczki, przepraszam nie jestem królikiem doświadczalnym, a po za tym na mnie to nie działa. 

-Nie, ja tylko mówię prawdę.Bez obrazy, ale widać, że nie jesteś stąd. Może mi powiesz co tu robisz?

*Jaka normalna dziewczyna przyznaje się kolesiowi, że w sumie jara się chłopakami z jego zespołu, nie to nie przejdzie, chyba muszę wymyślić coś na tyle ciekawego, żeby zachęcić go do dalszej rozmowy* 

-Jestem z Polski, przyleciałam tutaj by zwiedzać ten kraj, może znasz parę ciekawych miejsc? *ahh to było świetne, więcej spotkań oznacza dużo poznanych nowych osób i bliższe relacje z tą grupką*

-Pewnie, jak chcesz możemy się wymienić numerami to zadzwonię do ciebie jutro, tylko odbierz.-zaśmiał się. 

<wymieniacie się numerami telefonów>

-Dzięki, a teraz muszę już iść, bo moje koleżanki pewnie się zastanawiają gdzie teraz jestem. Miłego dnia, mam nadzieje, że znowu się spotkamy-uśmiechnęłaś się i wyszłaś z pomieszczenia.
~~~~~~~~~~~~~

CDN

czwartek, 25 września 2014

Kidoh - Zazdrośnica

 Scenariusz dla Xoexoxo.  Wyszedł dość krótki, ale nie chciałam przedłużać na siłę. Taki trochę kijowy, ale pisało mi się go z przyjemnością. Niestety na tę chwilę nie napiszę nic LEPSZEGO i DŁUŻSZEGO, a na moją wenę dopiero czekam.



  Mazałaś nic nieznaczące kółeczka po kartce. To była twoja ósma lekcja, a zmęczenie dało o sobie znać. Pan od historii maksymalnie zanudzał, co jeszcze bardziej potęgowało twoją senność. Złapałaś za rękę swojego chłopaka, w nadziei, że to jakoś polepszy twój stan.
Co prawda wasze dłonie splecione były pod ławką, ale to tylko dlatego, aby wasi koledzy nie wiedzieli o tym, że jesteście w związku. Większość myślała, że między wami jest tylko przyjaźń, jednak się mylili. Od początku waszej znajomości między tobą, a Hyo Sang'iem było coś więcej.
Oboje podzielaliście zdanie na temat utrzymania waszego związku w tajemnicy. Gdyby było inaczej, nie było by ci to na rękę, poza tym, czułabyś się zbyt niekomfortowo.
Kidoh, bo tak większość klasy się do niego zwracała, był cudownym chłopakiem. Co prawda nie wymagałaś od niego fantastycznych randek, kwiatów co ranek, ani słodkich słówek - jednak nie gardziłabyś, gdybyś z jego ust usłyszała zbyt przesłodzone przezwisko.
Lakier, którego właśnie przed chwilą zgryzłaś był bardziej interesujący, niż tablica zapisana historycznymi datami. Koreańczyk pociągnął cię za rękę, w celu upomnienia się, abyś uważała i słuchała na lekcji. Posłałaś mu zaspany uśmiech i ponownie powróciłaś do świata zwanego wyobraźnią.

-Cześć! - Pomachałaś ręką w stronę swojej koleżanki z klasy. Stałaś sama przed szkołą, gdy inni w kilkuosobowych grupach śmiali się z różnych rzeczy. Niecierpliwie wyczekując Hyu Sang'a, zaczęłaś grzebać czubkiem buta w ziemi. Prawdopodobnie był on jeszcze w szatni.
- _____! - Usłyszałaś wołanie chłopaka. Spojrzałaś spod grzywki, która przysłaniała ci widoczność. - Ja idę w drugą stronę - Pokazał palcem na przeciwną drogę od twojej.
- Jak to? - Spytałaś, nie rozumiejąc po co tam idzie.
-Mama prosiła, żebym wstąpił do dziadka. - Wyjaśnił szybko.
- Mogę iść z tobą - Zaoferowałaś. I tak nie miałaś nic lepszego do roboty.
-N... nie, nie. Ja pójdę sam. - Cmoknął cię w policzek, bo wciąż byliście pomiędzy nastolatkami z liceum. Chłopak podbiegł do jednej z grup i poklepał jednego z kolegów po ramieniu. Po chwili cała ósemka zaczęła się oddalać od szkolnego budynku. Obserwowałaś ich, aż nie zniknęli zza jednym z budynków. Nie byłaś zła, dlatego nie rozmyślałaś czemu twój chłopak nie chciał z tobą iść.
Czerwone światełko zapaliło się dopiero, gdy uświadomiłaś sobie, że koło niego znajduję się YooMin.
Nie miałaś innego wyjścia. Musiałaś wrócić do domu i bezczynnie oglądać telewizję.

  Pod wieczór, wybrałaś się z Hyu Sang'iem na orzeźwiający spacer. Lubiłaś spacerować, ponieważ po nim było ci o wiele lepiej zasnąć. Gadaliście o dzisiejszym dniu i innych błahych rzeczach. Mogłabyś poświęcić mu o wiele więcej czasu, tylko, że twój chłopak nigdy nie miał czasu i nie wiedziałaś jaki był tego powód. Nie mówił ci wszystkiego, czułaś to. Ale nie chciałaś nalegać, chciałaś być dobrą dziewczyną i nie czepiać się o byle co.
-Co tam u dziadka? - Spytałaś, utrzymując równe tempo przechadzki.
- Wszystko okej. Poszedłem z YooMin do sklepu, bo dziadek potrzebował zakupów. - Odpowiedział, obejmując twoje ramię. Spojrzałaś na niego marszcząc brwi i analizując co właśnie do ciebie powiedział. Jak to z YooMin? Co to miało znaczyć? Ciebie się pozbył, by móc pobyć z inną? Zaczynało ci się to nie podobać...
- Jak to z YooMin? - Twoja myśl samoistnie wyszła z ust. Nie ukrywając swojego zaciekawienia, niecierpliwie czekałaś na to co powie.
- Okazało się, że mieszka niedaleko, więc zaproponowałem, żeby poszła ze mną. - Uśmiechnął się i chciał dalej iść, gdy ty niespodziewanie się zatrzymałaś.
- A ze mną nie chciałeś iść, powiedziałeś, żebym poszła do domu. - Rzuciłaś z wyrzutem, jednak nadal spokojnie.Powoli twoja cierpliwość się kończyła. Musiałaś mu coś powiedzieć, bo twoje myśli powoli wysadzały ci głowę. Nie wiedziałaś nic, a nie chciałaś wyobrażać sobie tego, że on może coś do niej czuć.
Osobiście, nie miałaś nic do jej osoby, jednak wiedziałaś, że ona na niego nie zasługuje. Nie liczy się tylko wygląd. Chłopak spojrzał na ciebie z nieodgadniętym wyrazem twarzy. Niestety, odpowiedziała ci cisza. Trochę wzburzona tym co się przed chwilą, wystrzeliłaś w przód.
- Po prostu wolałem, żebyś odpoczęła. - Odparł głośno, gdy dzieliła was już pokaźna przestrzeń. - Myślałem, że... że byłaś zmęczona! - Dodał podbiegając i chwytając cię za ramię spowodował byś zwolniła. Nie miałaś ochoty z nim rozmawiać. Na dzień dzisiejszy, chciałabyś w spokoju położyć się do łóżka.
- Odprowadź mnie do domu. - Burknęłaś niezadowolona.
- Ale.. -
- Powiedziałam coś. - Dałaś wyraźny nacisk na to zdanie. Nie chciałaś się zdenerwować, nie lubiłaś tego. Musiałaś nad tym pomyśleć, bo może to nie był powód do zazdrości? Jednak to nie zmienia, że mógł jej NIE prosić o pomoc w sklepie. Ugh....

  Następnego dnia, było lepiej. Wieczorem, gdy już Kidoh poszedł do domu, przemyślałaś to i wiedziałaś, że nie ma o co się denerwować. Może po prostu myślał, że nie da sobie rady i prosił ją o pomoc. Nie ważne, po prostu wiedziałaś, że nie będziesz sobie tym zaprzątać głowy. Właśnie wychodziłaś ze stołówki, na której jadłaś obiad. Hyu Sang nie wykupił sobie obiadów, dlatego zazwyczaj jadłaś sama. Za swoimi klasowymi koleżankami nie za bardzo przepadałaś, więc spożywanie posiłków w samotności to nie taki zły pomysł. Sprawnie pokonałaś kilkanaście schodków, więc w czasie natychmiastowym znalazłaś się na pierwszym piętrze budynku szkoły.
Rozejrzałaś się w prawo i w lewo, aby znaleźć ciemnookiego. Już po chwili uchwyciłaś go wzrokiem. Stał ze znajomymi, przeważało tam towarzystwo męskie, ale znalazły się tam też dziewczyny. Ustawieni w kółko, podpierali ściany, gdyż stanęli w rogu. Zza postaci ChanJoon'a wyjawiła się, dobrze ci znana, postać - YooMin. Twój oddech momentalnie przyspieszył, a w twojej głowie już powstał plan jakby przemówić jej do rozumu, żeby trzymała się od twojego ukochanego  z daleka.
Powoli, nigdzie się nie spiesząc, zaczęłaś iść w ich stronę. Z twojej perspektywy Kidoh stał do ciebie plecami, a jego "pomocniczkę" widziałaś jedynie lewą stronę ciała.  Mijałaś przeróżnych ludzi na dość zaludnionym korytarzu, ale wciąż widziałaś te dwie, najważniejsze w tym momencie, osoby. Chłopak coś nagle upuścił, dlatego zgiął się w pół - eksponując przy tym swój tyłek - i przytrzymał się talii tej koreańskiej ździry, która z uśmiechem na ustach patrzyła na każdy jego ruch.
Może się nie przytulali, ani nie robili czegoś gorszego, ale krew się w tobie zagotowała. Niecały metr dzielił cię od ludzi z twojej klasy, jednak w ostatniej chwili, z rękami w kieszeniach przeszłaś obok nich.
- ____! - Krzyknął przez hałas, którzy robili inni uczniowie. Spojrzałaś na niego złowrogo i odeszłaś, Azjata widząc twój wzrok, niepewnie się wycofał i postanowił zostać tam gdzie stał.

- Czemu się do mnie nie odzywasz? - Spytał idąc koło ciebie, kiedy chwilę temu wyszliście ze szkoły. Ty jedynie prychnęłaś pod nosem i postanowiłaś dalej go olewać. Chciałaś z nim to wyjaśnić, ale bałaś się, że wyjdziesz na przewrażliwioną. Przecież ty też mogłaś mieć kolegów i spędzać z nimi czas, tylko, że nie mogłaś nic na to poradzić, po prostu jesteś zazdrosna.
- Będziesz mnie teraz unikać i olewać? - Wsunął palce pomiędzy twoje po czym splątał je ze sobą. Próbowałaś wyswobodzić dłoń z jego, ale chłopak za mocno trzymał. - Powieeedz coś. - Nalegał pociągając cię w swoją stronę
- Co chcesz? - Rzuciłaś, obojętnym tonem.
- Chcę, żebyś powiedziała mi, czemu się do mnie nie odzywasz? - Powiedział stanowczo.
- Nie.
- Dlaczego? Jeśli mi nie powiesz, nie będę miał szansy wyjaśnić, a to oznaczało by kolejne ciche dni między nami. - Siłą zatrzymał cię i spojrzał w twoje oczy.
- Szkoda, że między tobą, a Yoomin nie ma cichych dni, bo jak na razie widzę, to to; że świetnie się dogadujecie. Myślałam, że dzisiaj też pójdziecie razem na zakupy. - Wykrztusiłaś ze słyszalnym wyrzutem w głosie.
- Czyli chodzi ci o YooMin? - Jego kąciki ust zaczynały się unosić.
- A o kogo innego?! - Twój ton się podniósł, a ty zirytowana ułożyłaś grzywkę za ucho.
- Nie wiedziałem, że o to chodzi. Przecież ty nigdy zazdrosna nie byłaś. - Przyznał, śmiejąc się z ciebie.
- Wiem, że to nic takiego nie było. Jedynie wyjście do sklepu i kontakt fizyczny, ale wiesz, albo i nie; że jestem zazdrosna o najmniejsze rzeczy. Także uważaj! - Pogroziłaś mu palcem.
- Nawet gdyby ona coś ode mnie oczekiwała to na dzień dzisiejszy nie dostała by nic, a nic.
- Ech... - Powiedziałaś pod nosem, spoglądając w ziemię. Było ci trochę głupio za takie podejrzenia, ale różne rzeczy się dzieją na świecie. Przecież nikt nie jest idealny. Poza tym, znając swoją koleżankę z klasy, byłaby w stanie posunąć się do wszystkiego, nawet gdyby nie znała dość dobrze twojego chłopaka.
Koreańczyk owinął sobie wokół ręki jeden z końców twojego szalika - jesień zaczęła się pełną parą - i w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Przy waszych znajomych z klasy przyciągnął cię do siebie za materiał i wpił się niczym wygłodniały wampir w szyję, cóż za porównanie. Zszokowana, początkowo stałaś bez ruchu. Ale kiedy zorientowałaś się, że TWÓJ chłopak cię całuje, bez większych zmartwień oddałaś się chwili. Hyu Sang przejechał językiem po dolnej wardze prosząc o dostęp, by sekundę później złączyć się z twoim. Kiedy już się od siebie odkleiliście, na twoich policzkach wystąpiły różowe pąsy, gdy zobaczyłaś, że wszyscy zgromadzeni patrzyli się na was. Schowałaś głowę za szalikiem, chłopak zakłopotany, jednak zadowolony przejechał dłonią po karku. Jednak gdy zobaczyliście, że twoja, już nieważna, konkurentka widziała całą akcję; rozpromieniłaś się do Kidoh'a. Złapałaś go pod rękę i w świetnym nastroju powędrowaliście do domu.