wtorek, 6 stycznia 2015

Mino - To twój nowy dom 1/2

 Scenariusz dla Anonima. Trochę zawaliłam nie dodając tu nic od września. Przynajmniej LY coś dodała. Sądzę, że nie będę tu częstym gościem, ale postaram się! Druga część pojawi się...kiedyś...  <3 XD



  Połowa sierpnia. Wysiadłaś z auta mamy z mieszanymi odczuciami. Z tylnego siedzenia chwyciłaś  torbę i pokierowałaś się w stronę drzwi.
- _____, poczekaj chwilę. Nie mogę znaleźć swojego telefonu! - Usłyszałaś przejęty głos.
Położyłaś bagaż pomiędzy nogami i cierpliwie czekałaś na swoją rodzicielkę, która kilka minut później do ciebie dołączyła. Od dnia dzisiejszego miałaś mieszkać w bursie z nieznanymi ci osobami.Weszłaś do środka budynku, jednak zanim użyłaś schodów zwróciłaś się do swojej towarzyszki.
- Dam sobie już sama radę.
- Ale na pewno? To twój nowy dom - Upewniała się zmartwiona. Bardziej to przeżywała niż ty, chociaż to może przez to, że będziecie się odwiedzać co miesiąc. Twoja mama nie była przyzwyczajona do tak długiej rozłąki, jednak kiedyś musiało to nastać.
- Na sto procent. - Powiedziałaś uśmiechnięta i pocałowałaś ją w policzek.
Gdy na korytarzu zostałaś sama, pozwoliłaś sobie jeszcze chwilę zaczekać i wziąć głęboki oddech. Proszę, niech moja współlokatorka będzie normalna - pomyślałaś. Z piętra wyżej usłyszałaś wrzaski młodych ludzi, którzy najwyraźniej zrobili sobie jakąś "zabawę". Miałaś nadzieje, że spotkasz tam kogoś, z kim się zaprzyjaźnisz.
Chwyciłaś torbę za rączki i poszłaś na górę. Miałaś skierować się pod numer czterdzieści trzy, lecz utrudniało ci jedno. Nie miałaś pojęcia w który korytarz masz skręcić. Stałaś na rozdrożu czterech korytarzy, które zupełnie niczym się nie różnią. Poprawiłaś bluzkę i postanowiłaś skierować się do najbliższego. Hałas, który przed chwilą ci przeszkadzał, ucichł, a ty nie widziałaś żywej duszy. Ściany były pomalowane na ohydny odcień zieleni, a drzwi od każdego z pokoi były białe, z dużą ilością przyklejonych, starych i pozdzieranych naklejek z tanich czasopism. Numery zaczynały się od zera, a korytarz nie był długi, dlatego wiedziałaś, że w nim nie znajdziesz swojego pokoju. Już prawie skręcałaś do dalszego szukania, gdy nagle zza zakrętu wyjawiła się dziewczyna w podobnym wieku do ciebie. Młoda kobieta koło metra siedemdziesięciu pięciu, w zafarbowanych na czarno włosach, które pokazywały blond odrosty. Krótkie czarne spodenki zdobiły jej smukłe uda, a bluzka z większym dekoltem eksponowała jej liczne tatuaże; które można było zauważyć na lewej piersi i po tej samej stronie ręce. Na jej twarzy widoczna była powaga, która niezbyt zachęcała do poznania jej osoby. Chciałaś ją ominąć, jednak przeszkodził ci w tym słodziutki głos.
- Cześć, mogę ci w czymś pomóc? - Zapytał nieznany, wysoki głos. Odwróciłaś się o 180 stopni i jak się okazało, ten "baryton" należał właśnie do tej obmalowanej nastolatki. Cienka linia z ust zastąpił uśmiech, przez co poczułaś się nieco swobodniej.
- Oh, hej? - Odpowiedziałaś bardziej pytaniem, niż stwierdzeniem. - Pomogłabyś mim gdybyś powiedziała mi gdzie jest pokój... numer... czterdzieści trzy. - Dodałaś z zawahaniem. Twoja pamięć nie była najlepsza, dlatego wolałaś dłużej pomyśleć nad cyframi jakie jej powiedziałaś.
- To ty masz na imię _____?! - Pisnęła podekscytowana. Na początku nie wiedziałaś skąd zna twoje imię skoro widzisz ją pierwszy raz w życiu.
- Tak. - Powiedziałaś po chwili namysłu pewnym głosem. - Będę z tobą dzielić pokój? - Nowo poznana zaczęła energicznie kiwać głową. Szybko dało się zauważyć, że pomimo jej nieprzyjemnego wyglądu wywołanymi tatuażami, była bardzo pogodną osobą. Cieszyłaś się, że nie trafiłaś na anty-społeczną osobę, jednak bałaś się, żeby ta nie stała się wrzodem na dupie. Pomimo twoich protestów Ana, bo tak się nazywała, zabrała ci twój bagaż i oprowadziła cię po całej bursie. Dowiedziałaś się, że mieszka tu koło stu osób, a ty znałaś dopiero jedną. Pokazała ci grupki ludzi do których nie należy się zbliżać pod względem bezpieczeństwa i innych nieciekawych rzeczy. Na koniec waszej, przede wszystkim twojej, wycieczki, nareszcie dotarłyście pod drzwi od waszego królestwa.
- Gotowa, żeby zobaczyć w jakich luksusach będziesz żyć przez ten, a może następne kilka lat szkolnych? - Podekscytowana, a zarazem z lekkim niepokojem powiedziałaś "jasne" i czekałaś, aż koleżanka otworzy wrota na oścież.
Na twoje nieszczęście łazienki były wspólne, dlatego musiałaś przygotować się na męczarnie z tym związane. Jednak plusem było tam, że jedna łazienka (damska i męska) były na jeden korytarz, dzięki czemu na pomieszczenie z prysznicami przypadało 25 osób.
 Wyskoczyłaś z ciasnych jeansów, zamieniając je na rozciągnięte szare dresy. Ana poinformowała cię o swoich częstych wyjściach, dlatego już mogłaś poczuć jakby ten pokój należał tylko i wyłącznie do ciebie. Starannie ułożyłaś ciuchy na półkach w starej, drewnianej szafie, po czym wysłałaś krótką wiadomość mamie. Zdążyłaś usiąść na materacu, kiedy z twojego brzucha uciekł odgłos, domagający się jedzenia. Ociężała, wstałaś i pochwyciłaś zupkę chińską, którą udało ci się kupić jeszcze przed przyjazdem tutaj. Przed wyjściem, spojrzałaś w lustro zerkając na włosy i opuściłaś pokój.
Jeszcze raz w głowie musiałaś sobie powtórzyć słowa Any, która kilkadziesiąt minut temu oprowadzała cię po tym miejscu. Chętnie zapytałabyś się jej jeszcze raz, lub poprosiłabyś, żeby cię zaprowadziła, jednak ona od razu po przejściu przez próg do waszych czterech ścian, wybyła mówiąc, że idzie do swojego chłopaka. Nawet nie wiedziałaś, czy on też tu mieszka.
Kuchnia, dość sporych rozmiarów, okazała się znajdować na dole, czyli na przeciwko schodów, po których właśnie schodzisz.
Przy stołach siedziały różne grupy wiekowe, ale żadna z nich nie przekraczała dwudziestu pięciu lat, tak sądziłaś. Przełamując lody, weszłaś pewnym krokiem, tak aby nikt nie miał cię za szarą myszkę (którą czasami byłaś, ale pomińmy to). Chwyciłaś w dłoń czajnik, nalałaś do niego zimnej wody, po czym go uruchomiłaś. Swoją niebieską, kwadratową miseczkę położyłaś obok niego i próbowałaś rozerwać paczkę z makaronem i tymi innymi chemikaliami. Używałaś jak najwięcej siły, twoja twarz już dawno zrobiła się czerwona, a ty dalej się z nią siłowałaś. Co za cholerna zupka! - Pomyślałaś. Miałaś ochotę rzucić nią o podłogę i skoczyć na nią, aby wreszcie się otworzyła. Jednak nie mogłaś zrobić tego przy tych wszystkich ludziach, nawet cię nie znali i pomyśleliby, że masz problemy z psychiką. Twoja cierpliwość się skończyła. Czajnik wydało charakterystyczne "pstryk", więc wiedziałaś, że woda jest już gotowa. Kiedy ostatni raz podchodziłaś do walki z opakowaniem, usłyszałaś śmiech za plecami. Na początku to olałaś  i dalej robiłaś swoje, jednak ktoś ci przerwał.
- Pomóc ci? - Usłyszałaś męski głos.

 Kiedy Mino, pomógł ci przygotować sobie posiłek. Zasiedliście przy jednym z niewielu wolnych stolików. Na początku zaskoczyło cię, gdy azjata zapytał się, czy może ci potowarzyszyć. Oczywiście, że się zgodziłaś, no bo czym więcej znajomych tym lepiej, prawda?
Dowiedziałaś się, że jest od ciebie o trzy lata starszy, więc własnie kończy studia, a ty będziesz dopiero zaczynać. Mieszka tu już od niecałych dziesięciu miesięcy, po tym jak wyprowadził się ze swojego miasta i na razie to mu wystarcza. Po godzinnej rozmowie z Mino, postanowiłaś się wycofać do swojego pokoju. Na dzień dzisiejszy miałaś wystarczająco rozrywki.

 Kolejne dni mijały ci zaskakująco podobnie. Teraz chciałaś poznać jak najwięcej osób z tego budynku, by czuć się jak najbardziej swobodnie. Kilka razy zdarzyło się, aby Ana poświęcała ci więcej czasu, jednak w większości spędzała czas u swoich przyjaciół. Nie raz pytała się czy masz ochotę ich z nią, jednak ty odmawiałaś, bojąc się, że po prostu nie przypasuje ci ta grupa i zostaniesz skazana na siedzenie w samotności wokół dobrze znających się nawzajem ludzi. Z czasem odstawiłaś chińskie zupki i zaczęłaś jeść normalnie. Szkoda, że nie było kucharki, która przygotowywałaby jedzenie. Dowiedziałaś się na temat obiadu, że każda osoba jest wyznaczona na jakiś dzień. Więc na ciebie z pewnością również przyjdzie pora.
Któregoś wieczoru, kiedy wyczekiwałaś na swoją współlokatorkę, rozbrzmiał twój telefon. Rzuciłaś rękę w stronę biurka, na ślepo szukając urządzenia, które wyrwało cię z czytania lektury. Jak się okazało dzwoniła twoja mama. Odpowiedziałaś na standardowe pytania typu: "Jak ludzie?", "Czy ci się podoba?", "Tęsknisz za mamą??". Po tej rozmowie, która okazała się trwać niespełna z godzinę, ktoś zapukał do twoich drzwi.
- Muszę kończyć, zadzwoń jutro. Dobranoc. - Powiedziałaś do słuchawki, po czym rozłączyłaś się.
Rzuciłaś komórką, kiedy pukanie ponownie rozległo się po ścianach. Zerknęłaś na swoje odbicie, by zobaczyć czy jakoś wyglądasz. Kiedy twoja fryzura wyglądała w miarę dobrze, uchyliłaś drzwi.
Pierwsze co ujrzałaś przed swoją twarzą to ciemną czuprynę włosów, które chwile później, okazały się należeć do Mino, kiedy wyprostował się i spojrzał na ciebie.
- Cześć - Rzuciłaś, uchylając bardziej drzwi. - Chcesz wejść? - Zaprosiłaś go, ponieważ na korytarzu było sporo ludzi,a nie lubisz jak ktoś podsłuchuje twoją konwersacje. Koreańczyk nie odpowiadając na twoje pytanie, wyminął twoją osobę wchodząc w głąb pomieszczenia. Najwyraźniej chłopak zastanawiał się gdzie usiąść patrząc to na twoje łóżko, a Any. W końcowym rezultacie zajął miejsce na twym materacu, a ty oparłaś się o ścianę.
- Masz czas? - Odezwał się pierwszy raz, od momentu zobaczenia go przed twym pokojem.
- Ymmm, teraz? - Oczywiście, że teraz głupku. Głos w twojej głowie odezwał się dosyć głośno, byś nie mogła go spławić.
- Teraz. Jeśli masz wolne to chcę, żebyś pojechała ze mną do kina. - Na twoją twarz wskoczyła mina zdziwienia. Nie spodziewałaś się takiej propozycji.
- J-jasne. Tylko musiałabym się przebrać. - Odpowiedziałaś, nerwowo wycierając dłonie o spodnie, kiedy opuściłaś miejsce spod ściany. Mino wstał z łóżka przyglądając ci się od góry do dołu. Spojrzał na wieszak, na którym była twoja kurtka. Jednym ruchem ją chwycił i rzucił w twoją stronę.
- Wyglądasz dobrze, możesz tak iść. - I zaraz po tym opuścił pokój. Musiałaś w głowie powtórzyć tą całą sytuacje, przez to uśmiechnęłaś się pod nosem. Spojrzałaś na siebie i nie zgodziłaś się ze słowami chłopaka. Lekko za duże dresy odstawały ci od kolan, a zwykła biała bluzka opinała twoje ciało. Szybko zmieniłaś jeansy, a koszulke postanowiłaś zostawić.  Zbliżający się wrzesień dawał o sobie znać, dlatego zarzuciłaś na siebie cieniutką kurteczkę i zamknęłaś drzwi od swojego pokoju.
Jak się okazało, twój towarzysz czekał na ciebie przy schodach. Zauważając zmianę odzieży uśmiechnął się pod nosem, na szczęście nic nie mówiąc. Myślałaś, że pojedziecie autobusem, dlatego wzięłaś pieniądze na bilet, jak się okazało młody azjata miał samochód. Może nie był on nowy i sportowy, ale nie robiło ci to różnicy. Po prostu taki sprzęt musiał działać i to ci wystarczało.
W środku auta pachniało kwiatami, dzięki małemu odświeżaczowi powieszonemu pod jednym z lusterek. Po tym jak Mino otworzył przed tobą drzwi, obserwowałaś go przez przednią szybę jak podąża do własnych. Szedł dość szybko, energicznie wymachując przy tym rękoma. Miał lekko przygarbioną sylwetkę, a jego włosy lśniły w słońcu, które chowało się za szarymi chmurami. Była godzina dziewiętnasta, co dostrzegłaś na wyświetlaczu wbudowanego radia. Otworzywszy drzwi kierowcy, chłopak zwinnie wsiadł, a powiew wiatru, który wpadł do środka skradł zapach jego perfum, wywołując u ciebie zachwyt. Zawsze zastanawiałaś się, jak niektórym tak długo trzymają perfumy. Dyskretnie chwyciłaś palcami skrawek t-shirtu i przysunęłaś do nosa, chciałaś zobaczyć czy twój ulubiony zapach dalej jest wyczuwalny. Skrzywiłaś się, kiedy poczułaś nic oprócz proszku do prania, którego zawsze używasz. Usłyszałaś po swojej lewej cichy chichot, spojrzałaś w tą stronę i zobaczyłaś nic innego jak rozbawionego Song'a. Na początku nie wiedziałaś co było powodem jego śmiechu, ale później zdołałaś uświadomić, że to z twojego zachowania.
- Co to było? - Powiedział już bardziej poważny. Miał bardzo ładny uśmiech. Wcześniej tego nie zauważyłaś, jednak teraz kiedy cała jego uwaga była poświęcona wpatrywaniu się w drogę, swobodnie mogłaś dostrzec jego rysy. Był bardzo urodziwym chłopakiem, przez co pewnie adoratorek mu nie brakowało - a w tym gronie byłaś i ty. Jego pytanie postanowiłaś zostawić bez odpowiedzi, no bo jak mogłaby ono brzmieć: "Chciałam zobaczyć czy pachnę". To byłoby kiepskie posunięcie. Miałaś go do siebie zachęcić, a nie zniechęcić.

piątek, 5 grudnia 2014

Jimin - 'Początki Miłość'

                                                     
                                                       ~`Neko ♥


Jimin wstawaj!-już siódma.

Chłopak leniwie otworzył oczy, jakoś nie chciało mu się wstać. Mało spał tej nocy. Do późna rozmyślał nad wczorajszym dniem,bo było przecież nad czym. Przechodził właśnie ze swym przyjacielem V ulicą i tam na przystanku metro stała ona. Kiedy spotkały się ich spojrzenia serce Jimina zmieniło rytm. Znał dużo dziewcząt,ale taką jak ta spotkał pierwszy raz. Była to wymarzona dziewczyna, w której można się było zakochać,kochać ją dziecięcą miłością. I chociaż to spotkanie skończyło się na nieśmiałym uśmiechu i małym speszeniu, to jednak azjata wiedział,że musi ją mieć. Zwierzył się z tego V,który początkowo uważał to za żart,bądź też zwykły kaprys młodego chłopaka. Widząc jednak,że on inaczej patrzy na tą sprawę,nie komentował jej dłużej. Pomyślał tylko-czyżby naprawdę wreszcie się zakochał i to w tak dziwnych okolicznościach?-

Usiadł na kanapie,ponowny głos matki wyrwał go z zamyślenia. Wstał, poszedł do łazienki i po kilku minutach był już ubrany. Stanął przy oknie i ponownie się zamyślił.


-Jimin śniadanie.


-A to ty mamo-powiedział w zamyśleniu.Matka zauważyła to dziwne zachowanie syna,do tej pory niegdy go takiego nie widziała. Podeszła do niego,kładąc mu dłoń na twarzy rzekła:


-Synku może jesteś chory?-czuły głos matki zreflektował go natychmiast.


-Nie mamo,nic mi nie jest, po prostu myślę,wiesz przecież, że za kilka dni mam studniówkę.


-Ach tak!Prawda za tydzień studniówka, zabawę w szkole pewnie będziecie mieli?


-Nie mamo,dyrektorka się nie zgodziła,ale robimy małe przyjęcie u SUG'i,będzie kilka kolegów, koleżanek, na pewno będziemy się dobrze bawić.-Tu brunet znów się zamyślił.-Żeby jeszcze ona tam była. -Nie chcąc aby matka zauważyła po nim coś więcej,wymigał się spotkaniem z V i bez śniadania wybiegł z domu. Na ulicy spotkał swych szkolnych kolegów Rap Monster'a, Jin'a,J-Hop'a,JungKook'a i SUG'e. Stali przy słupie ogłoszeniowym i patrzyli na terminy nowo wydanych filmów. 


-Cześć chłopaki.-to powitanie wydawało im się jakieś dziwne.


-Jak się masz, zakochałeś się czy co?-zapytał jeden z nich z szerokim uśmiechem na twarzy.


-Coś w tym rodzaju, no nie śmiejcie się, powiem wam coś i myślę, że mi pomożecie.


-No Jimin, coś ty, przecież nas znasz, mów śmiało o co ci chodzi.


-W takim razie słuchajcie: Widziałem wczoraj dziewczynę, kwiat nie dziewczyna, o takiej można śnić całymi nocami,ale chodzi o to, że jej nie znam i wy musicie mnie z nią zapoznać, ja jakoś się krępuje, rozumiecie mnie chyba.


-Jasne,zrobi się,tylko gdzie możemy ją spotkać,wiesz może gdzie mieszka?


-Wiem.-chłopak zapisuje ulice na jakiej widział dziewczynę ostatnim razem.-Musi więc tędy przechodzić.


-Dobrze, postaramy się to załatwić.


-Liczę na was.Wiem, że pomożecie, a teraz idę do V, zobaczymy się w szkole.


Z V,mimo, że był to jego najlepszy przyjaciel rozmowa jakoś się nie kleiła, myślał ciągle o niej. Drugiego dnia była niedziela.Chociaż to był luty od rana świeciło słońce. Około południa Jimin spotkał się z kolegami przy tym samy słupie co wczoraj. I właśnie wtedy przechodziła ona. Chłopak spojrzał na nią i chociaż  go nie zauważyła, ogarnęło go to samo uczucie co wtedy, ale po chwili opanował się.


-Ej chłopaki patrzcie to ona, piękna co?


-No rzeczywiście nie ściemniałeś.-Jin podzielał zdanie azjaty,zresztą to samo myślała reszta grupy. 


-No Jimin głowa do góry,poznaliśmy ją a to najważniejsze, postaramy się,aby łatwiej było ci się z nią zapoznać. A teraz chodźmy do kawiarni.Przez następne kilka dni widzieli ją w tym samym miejscu co  niedzielę. Chodzili na to spotkanie codziennie i nigdy nie mieli okazji,aby ją poderwać. Wreszcie zdarzyła się taka.Był czwartek,dwudziesty czwarty luty. Od południa stali w wiadomym miejscu i rozmawiali o domówce.Miał tam być również V ze swoją dziewczyną, chociaż nie chodziła do tej samej szkoły co oni. W pewnym momencie Jimin spostrzegł,że po przeciwnej stronie ulicy stoi właśnie ona. Stała i patrzyła w ich stronę. 


-Chłopaki spójrzcie jest.-był tak podniecony, że nie mógł się opanować i zaraz się oddalił,a jego koledzy podeszli do tej, na którą przez tyle dni tutaj czekali. 


-Cześć piękna nieznajoma.- z dziecinnym podrywem rozpoczął JungKook-czekasz na narzeczonego,zawiódł co?


-Nie po prostu stoję tak samo jak wy.


-No to w takim razie wypadałoby się zapoznać JungKook jestem, a to są moi koledzy.-zaczął wymieniać imiona chłopców. 


-A ja jestem ____.Cieszę się, że was poznałam.-W tej chwili doszedł Jimin.

-Jimin, zapoznaj się to jest nasza koleżanka ______- Suga dokonał ceremonii zapoznania. Skośnooki patrzył na piękną dziewczynę i nie mógł zdobyć się na spokój, jego serce biło dziwnym rytmem. Po chwili jednak opanował się,wróciła mu jego werwa i humor. Zaczęli rozmawiać. 

-Wiesz _____, u nas w sobotę jest studniówka, może poszłabyś z nami, mamy dobre towarzystwo, nie masz się co obawiać, będzie fajnie. Przyjdziesz?

-Bo ja wiem?-dziewczyna czuła się onieśmielona.-Czy to wypada?Tak krótko się znamy.

-Ty nas krótko,ale my ciebie dłużej.-dopowiedział zagatkowo Jimin.

-No dobrze, ale z kim bym poszła?

-Ze mną.-zauroczony chłopak spojrzał na nią i poczuł błogie ciepło na sercu. Uśmiechnęła się do niego  w ten sam sposób jak gdyby chciała od razu z nim iść.

-Chętnie bym z tobą poszła,ale muszę zapytać się mamy, rozumiesz mnie. Jutro ci powiem.

-Dobrze,spotkamy się w tym samym miejscu co dzisiaj. Tylko przyjdź.-prosił chłopak.

-Postaram się, a teraz muszę już iść.Cześć chłopaki. Trzymaj się Jimin, do jutra.-rzekła podając mu rękę.

-Do widzenia _____,nie zrób mi przykrej niespodzianki jutro,bo i tak musielibyśmy się jeszcze spotkać.-dodał ostrzegawczo. Po chwili i on opuścił kolegów, czuł się dziwnie, jak wtedy, gdy ujrzał ją po raz pierwszy. W piątek zaraz po obiedzie poszedł w umówione miejsce. Po paru minutach zobaczył ją. _____ szła ulicą i już z daleka uśmiechała się do niego. Jimin nie mógł się opanować i od razu zadał jej pytanie czy przyjdzie na imprezę. 

-Przyjdę.-te słowa podziałały na bruneta jak magnes. A więc przyjdzie. W tej chwili poczuł pragnienie podejścia do niej i mocnego przytulenia,ale opanował się. 

-Pięknie,a więc jutro spotkamy się o dziewiętnastej w tym samym miejscu. Zobaczysz będzie fajnie na pewno będziesz z niej zadowolona.

-Cieszę się,ale ja długo nie będę mogła na niej być, najwyżej z trzy, cztery godziny.

-Dobrze, o wyznaczonej porze odprowadzę cię,najważniejsze, że idziesz.-dalej rozmowa nie szła tak gładko jak wcześniej. Oboje czuli się skrępowani. Było to przecież ich pierwsze spotkanie. Około osiemnastej azjata odprowadził dziewczynę pod mieszkanie. Pożegnali się, _____ weszła do mieszkania, a on włóczył się do późna po ulicy i myślał- a jednak przyjdzie.-W sobotę wstał wcześnie i od rana nie mógł się skupić, był zdenerwowany. 

Punktualnie o dziewiętnastej przyszła _____. Po chwili szli ulicą trzymając się za ręce. Kierowali się do miejsca gdzie miała się odbyć domówka. Prócz nich w mieszkaniu byli już wszyscy. Był też V z dziewczyną. 

-A witam,witam.-zaczął rozmowę jeden z chłopaków. -Czekamy na was. Siadajcie i bawcie się z nami. Bawili się naprawdę dobrze. Jimin i ______ nie odczuwali już takiego skrępowaniu, jak przy pierwszym spotkaniu. W pewnej chwili chłopak nachylił się do polki i w tedy nie mógł się już opanować. Pocałował ją w policzek, kobieta nieco zszokowana  pocałunkiem uśmiechnęła się. Zbliżała się godzina, w której dziewczyna musiała już wracać. Azjata i reszta towarzystwa prosiła ją aby została, szczególnie Jimin. Prosił tak długo,aż w końcu uległa.Był to piękny wieczór. Nad ranem towarzystwo zaczęło się rozchodzić, chłopak odprowadził _____ i umówili się na niedzielę. Zaproponował,aby poszli do niego. Początkowo dziewczyna miała obawy i trochę się wahała,ale po dłuższym zastanowieniu zgodziła się. Gdy dotarli do domu chłopak zapoznał ją ze swoimi rodzicami, od razu ją polubili. 

-Mówiłem,że cię polubią i nie trzeba się bać.-objął ją ramieniem i znowu czule musnął jej polik.Było im razem dobrze. Po pół godziny matka postawiła kolacje, posiedziała z nimi przez parę minut i znów wyszła, nie chciała im przeszkadzać. Rozumiała, że są młodzi i wolą zostać sami. Przez kolejne parę dni _____ przychodziła do Jimina, to było jasne, że chcieli się ze sobą spotykać. Następnego ranka jak zwykle brunet zaproponował,aby i ten dzień spędzili u niego w domu. Tym razem dziewczyna postanowiła, że i ona pokaże mu jak mieszka. Na wejściu skośnooki poznał jej siostrę, która z radością przyglądała się zakochanej po uszy długonogiej. Gdy wszyscy członkowie rodziny poznali chłopaka, ona zaprowadził go do swojej sypialni. Siedząc na łóżku godzinami patrzyli się na siebie, _______ opuszkami palców masowała chłopaka po ręku zostawiając na jego ciele gęsią skórkę.Nagle nadszedł moment w którym Jimin złapał dziewczynę za ręce i wyznał jej swą miłość. Do tej chwili, żadne z nich nie powiedziało słowa kocham, chociaż rozumieli się i bez tego. Ale teraz azjata nie mógł się opanować. Prawienie nic nieznaczących komplementów nie było w jego stylu, nigdy nie mówił tego,czego nie czół, ją kochał mógł więc śmiało powiedzieć to słowo. Dziewczyna podzielała jego zdanie. Do tej pory nie kochała nikogo i z żadnym chłopakiem nic ją nie łączyło. Kiedy spotkała Jimina pierwszy raz poczuła,co znaczy kochać,tęsknić i być kochanym. 




sobota, 25 października 2014

Doo Joon-Skarbonka cz.1


Bardzo krótki scenariusz, ale tylko dlatego, że mam zamiar napisać część drugą, która myślę, że wyjdzie zdecydowanie dłuższa. Chciałam was bardzo przeprosić, ponieważ jak na razie nasze scenariusze będą wrzucane rzadziej przez naukę,brak czasu, niekiedy brak weny.  




Za pewne jak każda prawdziwa k-popowiczka, chciałaś wyjechać do najpiękniejszego dla ciebie miejsce jakim była Azja. Rodzice nauczyli cię byś oszczędzała, więc już jako mała dziewczyna wrzucałaś sobie wszystkie pieniądze, które dostałaś do swojej małej skarbonki świnki,otwierającej się  tylko i wyłącznie poprzez rozwalenie. Do pełnoletności każdego dnia wkładałaś do niej po pięć złotych, lecz po pewnym czasie musiałaś wymienić świnkę z błahych powodów, była już za mała. Uzbierałaś chyba z dwadzieścia takich samych puszeczek. Aby ze swoim pomysłem nie zostać sama w pewne wakacje poznałaś czwórkę dziewczyn, które wprowadziłaś we wszystkie najważniejsze kwestie dotyczące azjatyckiej kultury. Koleżanką od razu się to spodobało i również starały się oszczędzać, choć nie zawsze się to udawało. Miałyście szczęście, ponieważ jak się później okazało chodziłyście do tej samej szkoły, a dwie z nich nawet były z twojej klasy. Spędzałyście ze sobą mnóstwo czasu, prawie zawsze byłyście razem. Po szkole przychodziłyście do jednej, aby razem cieszyć się i słuchając waszych ulubionych piosenek.Oczywiście nie polegało to tylko na tym, że nie miałyście innych tematów oprócz biasów i innych tego typu spraw. Robiłyście różne filmiki i wysyłałyście je do odpowiednich miejsc mając nadzieje, że chociaż jedno dotrze do waszych ulubieńców. Pewnego wieczoru zastanawiałaś się ile tak właściwie już uzbierałaś pieniędzy i czy to aby na pewno wystarczy na tak długą podróż i wydatki jakie będą cię czekać na miejscu. Robiłaś się coraz starsza, a więc miałaś więcej problemów na głowie, twoje koleżanki również nie miały tak dużo czasu jak kiedyś. Ostatnio ograniczałyście wspólne wyjścia, ponieważ musiałyście uczyć się do egzaminów, które nie długo będziecie musiały zdawać. Stwierdziłyście, że jeśli każdej z was uda się zdać wszystko tak jak chciałyście możecie sobie zrobić prezent i właśnie w tym czasie wyjechać na wymarzoną wycieczkę. Minął tydzień, byłaś już na prawdę zmęczona ciągłą nauką i czytaniem masy książek. Niekiedy miałaś myśli, żeby to wszystko zostawić powiedzieć fuck school i się nie przejmować, ale w tedy słyszałaś tylko od rodziców, byś się przyłożyła, a potem będziesz miała to wynagrodzone. W końcu nadszedł dzień sprawdzianów. Elegancko ubrana z pozytywnym nastawieniem poszłaś do budynku, który w tym momencie stawał się jak nigdy przerażający, zostawiający na twoim ciele dreszcze. Usiadłaś w jednej z wolnych ławek, przed sobą miałaś tylko długopis, ołówek, gumkę i linijkę. Po piętnastominutowym czekaniu otrzymałaś pracę. Spojrzałaś na nią przyglądając się pytaniom, w sumie pierwsza strona była dosyć łatwa, druga to część matematyczna z którą miałaś większe problemy, ale jakoś sobie poradziłaś. Reszta była w miarę okey. Po stresie jaki zafundował Ci test poszłaś wraz ze swoimi przyjaciółkami do kawiarni, aby się odprężyć. 

                                                                    * * *

Nareszcie! Po długim oczekiwaniu na wyniki egzaminu listonosz w końcu przyniósł upragnioną kartkę. Wybiegając rano w kapciach zajrzałaś do skrzynki od razu zauważając białą kopertę. Delikatnie choć szybko otworzyłaś pakunek. Bałaś się, ale to nie mogło spowodować, nie otwarcia ważnego dokumentu. Na trzy-cztery spojrzałaś na punkty. Jest ! Udało się! Radosna wbiegłaś do domu budząc wszystkich z rana i krzycząc w niebo głosy o nowo poznanej informacji. Wykonałaś już masę telefonów dopytując się jak poszło koleżanką. One również były radosne i szczęśliwe, tylko jedna z nich nie pałała entuzjazmem reszty, choć wcale nie poszło jej najgorzej. Tak jak sobie obiecałyście w jak najszybszym terminie macie zamiar wyjechać do upragnionego przez was miejsca. Najbliższy lot miał być już jutro. Trochę szybko, ale czas trwania podróży też nie jest powalający zwłaszcza jak ktoś ma chorobę lokomocyjną.

                                                           * * * 

Usiadłaś przy szybie zakładając na uszy wielkie słuchawki. Zabrałaś ze sobą kocyk i małą poduszkę, więc jak pewnie każdy mógł się spodziewać przez większość czasu w samolocie miałaś zamiar spać lub słuchać muzyki gapiąc się na chmury zza małego okienka transportu. Tyle godzin w jednym miejscu, nie licząc chodzenia to toalety była dla ciebie bardzo nie realna. Jednak jak się potem okazało udało ci się wysiedzieć w miejscu dłużej niż myślałaś. Wszystkie koleżanki były tak zafascynowane całym tym zajściem, że nie mogłaś nawet spokojnie napić się wody przyniesionej przez bardzo sympatyczną stewardesse. ~~ Miałaś tak głęboki sen, że nawet nie poczułaś jak koleżanki próbowały cię obudzić.

-Jesteśmy na miejscu! ____ wstawaj ! Szybko .- szturchając cię podnosiła głos. 

Przebudziłaś się przecierając oczy. Spojrzałaś na wszystkich wokół.Jak poparzeni ustawiali się by wyjść z samolotu, który jak się dowiedziałaś wylądował na ziemię. Wzięłaś swój bagaż podręczny i poszłaś za dziewczynami. Zaobserwowałaś jak jeden z policjantów aresztuje pewną kobietę za posiadanie w walizce środków odurzających. Wyrzucili jej wszystkie ubrania wraz z małymi torebkami, w której znajdowała się substancja. Zastanawiałaś się co by się stało gdyby przypadkowo w twojej walizce jakimś cudem znalazło się coś takiego. Wraz z twoim szczęściem przywitałaś Azjatycką ziemię, już na wejściu potknęłaś się o swój kocyk na który nie zwracałaś wcześniej uwagi. Beżowe spodnie zamieniły się w brudną szarość. Pięknym akcentem powitałaś to miejsce. Złapałyście jedną z tamtejszych taxówek jadąc do jednego z hoteli, które już w Polsce wybrałyście na miejsce tymczasowego pobytu. Dźwigając wielkie torby z ubraniami wjechałyście na szóste piętro, jedna z dziewczyn miała klucz do mieszkania. Pokój 653 to dosyć przestronna siedziba w której miałyście spędzać noce jak i ranki. Stwierdziłyście, że teraz odłożycie tylko swoje rzeczy i nie marnując czasu zaczniecie zwiedzać uliczki oraz miejsca. Poprosiłaś koleżanki by poczekały na ciebie jakąś chwilkę, ponieważ musiałaś zmienić swój strój, który już nie był w nienagannym stanie tak jak przed założeniem go na siebie. Schodząc na dół nie mogłaś się przestać dziwić, że gdziekolwiek być nie spojrzała widzisz skośnookich. To było całkiem fajne dla osoby, która się interesuje tego typu pochodzeniem. Wszystkie wyruszyłyście wychodząc na zatłoczoną uliczkę tutejszych ludzi. Była masa sklepików, barów jak i miejsc takich jak karaoke. Przed sobą zauważyłyście, że jest jakieś zbiorowisko wokół  grupki, która albo tańczy,albo śpiewa, tego jeszcze nie wiedziałyście. Starając się zobaczyć kto to taki przepychałaś się przez tłum nastolatków oraz innych ludzi również pragnących zobaczyć to co tam jest. Byłaś już prawie na wyciągnięcie ręki, kiedy to nagle jedna z Azjatek popchnęła się dosyć mocno powodując, że upadłaś. Podnosząc się złowrogim wzrokiem spojrzałaś na tamtą dziewczynę otrzepując swoje nowo założone ubrania. 
*No nie jak zwykle muszę się ubrudzić*-pomyślałaś. Stojąc tam usłyszałaś jak ktoś za tobą śpiewa, odwracając się ujrzałaś przed sobą znany zespół kpopwy jakim był B2ST, osobą, którą najbardziej zapamiętałaś z tamtego wydarzenia był Doo Joon, ponieważ jako jedyny podszedł do ciebie pytając się czy wszystko w porządku. Zapewniałaś go, iż jest świetnie i musisz wracać do koleżanek, jednak ten widząc twoją ranę na kolanie, stwierdził, że musisz z nim pójść, aby chociaż odkazić krwawiący punkt. Jako, że byłaś osobą, która nie mogła odmawiać przystojnym i uprzejmym kolesiom zgodziłaś się,aby opatrzył to. Było to na prawdę niesamowite przeżycie, bo zostawił wszystko, cały swój występ i po prostu poszedł z tobą tylko i wyłącznie dla tego, że na twoim kolanie pojawiła się czerwona ciecz zwana krwią. 

-Czy ty, aby na pewno nie powinieneś wracać do swoich kolegów z zespołu?-zapytałaś mając wątpliwości.

-Jakbym musiał z nimi być przez cały czas to chyba bym umarł. Muszę mieć kiedyś czas dla siebie, a ty mi to zapewniłaś. Dzięki tobie nie tylko mogę odpocząć od tamtych kolesi, ale również mogłem poznać tak piękną dziewczynę jak ty.

-Oo widzę, że ktoś tutaj trenuje na mnie swoje sztuczki, przepraszam nie jestem królikiem doświadczalnym, a po za tym na mnie to nie działa. 

-Nie, ja tylko mówię prawdę.Bez obrazy, ale widać, że nie jesteś stąd. Może mi powiesz co tu robisz?

*Jaka normalna dziewczyna przyznaje się kolesiowi, że w sumie jara się chłopakami z jego zespołu, nie to nie przejdzie, chyba muszę wymyślić coś na tyle ciekawego, żeby zachęcić go do dalszej rozmowy* 

-Jestem z Polski, przyleciałam tutaj by zwiedzać ten kraj, może znasz parę ciekawych miejsc? *ahh to było świetne, więcej spotkań oznacza dużo poznanych nowych osób i bliższe relacje z tą grupką*

-Pewnie, jak chcesz możemy się wymienić numerami to zadzwonię do ciebie jutro, tylko odbierz.-zaśmiał się. 

<wymieniacie się numerami telefonów>

-Dzięki, a teraz muszę już iść, bo moje koleżanki pewnie się zastanawiają gdzie teraz jestem. Miłego dnia, mam nadzieje, że znowu się spotkamy-uśmiechnęłaś się i wyszłaś z pomieszczenia.
~~~~~~~~~~~~~

CDN